Premiera mojego pierwszego spotu odbędzie się tuż po świętach, ale już dziś kilka refleksji na temat samego nagrywania.
Kręcenie telewizyjnej reklamówki to straszna męczarnia. Trzeba być bowiem aktorem, albo mieć w sobie coś z aktora. Większość ludzi takich umiejętności niestety nie ma i dlatego najczęściej wypadają sztucznie i sztywno. Poza tym, nie ma takiego spotu, który podobałby się publiczności i aktorowi, a w szczególności nie ma takiego, który podobałby się wszystkim recenzentom.
Doświadczeni ludzie, do których należę, przy takiej produkcji kierują się złotą zasadą – mniej słów, mniej błędów.
I tak to mniej więcej będzie wyglądało w mojej pierwszej reklamówce. Premiera – 23 kwietnia, w samo południe. Zapraszam.
