REKLAMA

Nadesłane uwagi do propozycji nowej Ordynacji podatkowej

Szanowny Panie Premierze,

Przeanalizowałem Państwa propozycję, mogę powiedzieć że uwzględniono dużo aspektów i jest to kawał dobrej roboty, jednakże chciałbym zwrócić uwagę na kilka innych rzeczy, które mogą być istotniejsze aniżeli zwiększenie zaufania w stosunku do przedsiębiorców. Urząd Skarbowy powinien zmienić sposób funkcjonowania – i to jest pewne, zgadzam się z Panem w 100%. Nie wiem też co dokładnie znajduje się w analizach, które państwo załączyli dlatego moja ocena może być zniekształcona. Jestem analitykiem i wiem jedno, że zawsze diabeł tkwi w szczegółach i to one mogą zmienić wszystko, nawet najlepszą ideę rozłożyć na symboliczne łopatki. Po przeczytaniu moje subiektywne odczucie jest takie, że państwo chcecie zadowolić wszystkich, ze wskazaniem na przedsiębiorców – a tak naprawdę się nie da. „Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko”.

Oprócz ordynacji podatkowej, oczywiście bardzo istotnej dla budowy państwa są inwestycje (Pan o tym doskonale wie), a właściwie programy które powodowałyby napędzenie Polskiej koniunktury gospodarczej. W latach 2008 - 2012 pisywałem chyba do wszystkich osób najważniejszych w państwie o rozwinięciu gospodarki polskiej (dając konkretne rozwiązania konkretnych tematów – włącznie z FIAT-em Tychy – pisałem również do Pana, ale zapewne Pan nawet tego nie widział ), jednak jak to w naszym kraju bywa – chyba nikt w tym kraju nie jest niczym zainteresowany, a szczególnie rozwojem naszego państwa.

Panie Premierze, na nasze państwo należy spojrzeć dwojako. Geo-lokalizacja naszego państwa pod względem militarnym jest nie do końca trafna, jednakże z punktu widzenia ekonomiczno-gospodarczego, jest jak najbardziej właściwa i nie wiem dlaczego w związku z tym posiadamy jeden z najwyższych współczynników bezrobocia w europie oraz otaczającą nas biedę? (mieszka Pan na wsi to doskonale o tym Pan wie). Wracając do podatków – był Pan jako chyba jeden z nielicznych z rządu w wojsku, a zasada dotycząca zaufania brzmiała: „zaufanie jest ważne a jednak kontrola jest jeszcze ważniejsza”. Dlatego też w podatkach można wierzyć każdemu, jednak jeżeli ktoś ewidentnie i z premedytacją robi przestępstwa mające na celu wyłudzenie pieniędzy społeczeństwa, powinien być za stosownie ukarany na tyle solidnie aby następnym razem nawet nie pomyślał przyszłości, że tak się da (nie mówię tu o pomyłkach w obliczeniach, a celowym działaniu). Przykładów można byłoby wymieniać pewne tysiące, ale tak na czasie: korzystanie z kart służbowych biznesmenów korzystających z klubów GO-GO, czy korzystanie z samochodów służbowych dla celów prywatnych. Takie osoby zapewne wrzucą to w koszty funkcjonowania firmy – i tu powinien właśnie pojawić się FISKUS.

Panie Premierze, mógłbym dawać setki przykładów w tej kwestii i dawać tyle samo rozwiązań, tylko czy ktokolwiek byłby zainteresowany ich wdrożeniem? (zaznaczam – to nie jest państwo policyjne). Jeżeli byłby Pan zainteresowany, jestem otwarty na konstruktywną rozmowę, a jeżeli rzeczywiście pańska partia również byłaby zainteresowana konsekwentnym wdrożeniem rozwiązań systemowych, w kwestiach programowych dot. wyborów w 2015 r. i nie mówię tu o jakiś małych rzeczach, czy marketingu politycznym, ciepłej wodzie, katastrofie smoleńskiej, etc. tylko o konkretnym programie politycznym, wygraniu wyborów i wdrożeniu go w życie to może nawet i współpracę. Dzień Dobry.

Generalna zasada, jeden z pierwszych artykułow OP, powinien mówić, że nie może być karane jakiekolwiek uchybienie podatnika, które NIE POWODUJE uszczuplenia dla bużetu. Conajwyżej dopuszczalny byłby mandat w wysokości podobnej do mandatów za przewinienie drogowe. Bo i dlaczego za piratowanie „setką” po osiedlu można dostać maksymalnie 500 zł, a za spóźnienie w deklaracji czy jakiś błąd formalny dostaje się kilkutysięczną karę?

Panie Piechociński, dziękuję za zaproszenie do zgłaszania opinii. Moje pierwsze ogólne uwagi są takie /formułowane na prędce i daleko do ich pełnego przedstawienia/. Otóż, tylko p. Wilczek zrobił rzeczywistą, realną, zmianę dla rozwoju drobnej przedsiębiorczości. Wszyscy następcy, których mam w pamięci, tzn. Balcerowicza, który z wielką pompą zapowiadał ułatwienia dla przedsiębiorców, z czego nie tylko nic nie wyszło, ale wzrosły obciążania sprawozdawcze i biurokratyczne, tak samo gdy rządzili p. Belka, p. Pol, p. Borowski, Kołodko, czy Olechowski. Różne komisje sejmowe jak Palikota czy Szejnfelda szumnie zapowiadały korzystne zmiany, a kończyło się niezmiennie, że albo było "z kratką", albo "bez kratki". Jak słyszałem przez jakieś 3 lata jak administracja zmaga się z tzw. "jednym okienkiem" to od razu wiedziałem, że ci ludzie niczego dobrego nie zrobią, bo żadne jedno, czy dwa, czy trzy okienka nie stanowią problemu, bo one są gdzie indziej. Jeżeli np. ja obecnie w działalności jednoosobowej /kiedyś /za Wilczka/ zatrudniałem przy robotach budowlanych ok. 100 osób/ muszę składać deklaracje co miesiąc, stresować się karą za jakąś pomyłkę to powiedziałem: bawcie się sami i zrezygnowałem z działalności. Zyskałem tyle, że nie mam nad sobą możliwych tytułów karnych z ok. 20 lub nawet więcej możliwych inspekcji, nie trafia mnie szlag gdy słyszę, że jeden przepis może być różnie stosowany przez różnych urzędników skarbowych, nie denerwuje się, że mam zapłacić VAT gdy sam jeszcze nie otrzymałem wynagrodzenia ani żadnych zaliczek podatkowych od wyimaginowanych przez urzędników niby moich zysków. W pańskie działania też nie wierzę.