Tekst jest o sukcesie Donalda Tuska w Paryżu gdzie uzgodniono, że projekt unii energetycznej będzie wspólnym projektem polsko-francuskim. Dlaczego zatem, możecie Państwo zapytać, nadałem mu tytuł nawiązujący do Jarosława Kaczyńskiego? Nie tylko dlatego, że mamy kampanię wyborczą i rzeczą naturalną jest, że poszczególni politycy odnoszą swoje sukcesy do konkurencji.
Możemy dziś powiedzieć, że Donald Tusk odniósł niespodziewany sukces, który bardzo przybliża Polskę do realizacji projektu unii energetycznej. Jest to najważniejsza odpowiedź na agresję Rosji na wschodzie i na zagrożenie, które dotyczy Unii Europejskiej. Projekt ten, dzięki poparciu francuskiemu, stał się realny. Oczywiście mamy świadomość, że przed nami jeszcze daleka droga i wiele czasu musi upłynąć do jego zaistnienia. Ale fakt uzyskania w tak krótkim czasie poparcia Francji jest czymś niespodziewanym i świadczy o wyjątkowej skuteczności Donalda Tuska. Pokazuje to efektywność polskiej polityki w UE. Jest też doskonałym przykładem, na to że działania Donalda Tuska przybliżają nas do realizacji naszych interesów narodowych w Unii.
Z drugiej strony mamy Prawo i Sprawiedliwość oraz Jarosława Kaczyńskiego, którego opinia nt. prac rządu jest skrajnie negatywna. Jego zdaniem ostatnie 7 lat rządów Platformy Obywatelskiej to totalna porażka: oddawanie pola Rosji, zgoda na kondominium niemiecko-rosyjskie, oddawanie spraw Ukrainy… W dniu wyborów warto będzie zestawić z faktami tę niezwykle skrajną opinię, wygłaszaną przez reprezentantów PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Wbrew temu, co twierdzi Ryszard Czarnecki na Twitterze, że dla premiera liczą się tylko sondaże, a nie obywatele i bezpieczeństwo kraju, fakty są takie, że to Donald Tusk dba o nasze narodowe interesy. To on jest w stanie budować koalicje nawet w tak niewyobrażalnie trudnych sprawach jak unia energetyczna. O takiej sytuacji Jarosław Kaczyński mógłby tylko pomarzyć. Z jednej strony, mamy rok 2007 i wstydliwą kompromitację braci Kaczyńskich w negocjacjach nad traktatem lizbońskim. Z drugiej strony, mamy rokowania budżetowe, które przyniosły Polsce najwięcej pieniędzy w historii oraz uzyskanie francuskiego wsparcia w projekcie, który może zmienić relacje pomiędzy Unią Europejską, a Rosją. Widać więc wyraźnie, że zarzuty wobec rządu są nic nie warte i w zestawieniu z rzeczywistością pękają jak bańka mydlana.
