O tej konferencji nie mogłabym nie napisać. Będzie jednak krótko, ponieważ uczestniczyłam tylko w jednym jej dniu i nawet nie skorzystałam z wszystkich atrakcji. Po pierwsze ze względu na brak takiej możliwości, a po drugie ze względu na brak zainteresowań pewnymi oferowanymi wydarzeniami. Dla mnie ten wyjazd był jednak trochę zmarnowaną szansą na poznanie odmiennych poglądów i obejrzenie nowinek technicznych. Na tych dwóch aspektach postanowiłam się bowiem skupić.
Konferencja „Reha for the blind”, organizowana w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki przez fundację Szansa Dla Niewidomych w dniach 2 - 3.11, przyciągnęła sporo osób związanych ze środowiskiem niewidomych i słabowidzących. Nic dziwnego, to jedyne takie wydarzenie w Polsce. Nazywa się to konferencją, ale jest po prostu spotkaniem, gdzie można dowiedzieć się paru rzeczy z dziedzin nauki, sztuki, sportu, rozwiązań technicznych.
Niewidzialna manifestacja
Spotkanie Reha rozpoczęło się manifestacją niewidomych i ich przyjaciół dla niewidomych i ich przyjaciół, skierowana jednak do innych ludzi, którzy tłumnie postanowili nie przybyć. Jej hasło mnie rozbawiło: „My nie widzimy nic, a Wy- czy widzicie nas?” Staliśmy pod tym pałacem kultury, grzecznie i spokojnie, jak mogliście nas, niewidomych, nie zauważyć i przejść tak haniebnie obojętnie? Dzięki manifestowi dowiedziałam się, że żyję w świecie osób niewidomych, a obok jest inny świat, „świat widzących”. Pozostaje mieć nadzieję, że te światy chociaż żyją na jednej planecie. Dalej już było lepiej, ponieważ z wieloma oczywistościami się zgadzam: mamy utrudniony dostęp do nauki, dóbr kultury, rozrywki, szkół, uczelni, pracy, a także wielu produktów. Ale my, zainteresowani problemami, to wszystko wiemy. Zostały ubrane w słowa pełne dziwnych frazesów doświadczenia, które chyba wszystkim obecnym na manifestacji były znane, nawet jeśli nie poprzez osobiste doświadczenia, to przez doświadczenia zasłyszane. Parafrazując słowa Elektrycznych Gitar: „prezes powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchaliśmy dobrze go, wszyscy zgadzają się ze sobą, i będzie nadal tak jak jest…” Nikt prawie spoza środowiska nie wiedział o manifie, więc moim zdaniem manifestacji nie było.
Bez „oka” ani rusz
Kolejną interesującą sprawą było to, że na konferencji poświęconej osobom niewidomym, dedykowanej osobom niewidomym, trudno było mi i mojej niewidomej koleżance poruszać się bez wzroku. Na wystawie sprzętu rehabilitacyjnego i organizacji pozarządowych tłok, nie wiadomo gdzie się udać. Zdecydowałyśmy, że nie będziemy przecież stały po 10 minut w kolejce tylko po to by dowiedzieć się co to za stanowisko. Wystarczyłoby postawić 2-3 osoby, które tłumaczyły by tym, co przybyli bez widzącej asysty, jakie są stanowiska i podprowadzić do tego, który daną osobę interesuje. Zdaje się, że był tam ktoś z organizatorów ale jak go znaleźć w tłumie, po czym poznać? Same z niewidomą koleżanką byłyśmy poproszone o znalezienie stanowiska konkretnej firmy, ale jak? W ogóle nic by mnie nie dziwiło, gdyby konferencja nie była organizowana przez ludzi, którzy znają potrzeby i środowisko osób z dysfunkcją wzroku.
Za krótko
Gdzie się zatem udać, jeśli przy odnalezieniu się wśród stanowisk potrzebujemy wzroku, którego los nam poskąpił? Oczywiście na sesję merytoryczną popularno-naukową. Tu spotkał mnie też lekki zawód. Prezentacje firm reklamujących swoje produkty wymieszano z merytorycznymi doniesieniami ze świata nauki. Te pierwsze za długie, drugie zbyt krótkie. Wiadomo, że nie dogodzi się wszystkim ludziom, a ja jestem z gatunku tych bardziej wybrednych i wnikliwych uczestników. Miło by było, gdyby sesja merytoryczna i reklamowa zostały jakoś oddzielone. Pełnym profesjonalizmem wykazali się ci prelegenci, którzy opisywali, co pokazują na slajdach.
Pewnie w wielu miejscach mogłabym oszczędzić konferencji krytyki, ponieważ zorganizowanie tak dużego wydarzenia wymaga pozyskania nakładów finansowych, umiejętności organizacyjnych, nerwów ze stali gdy się coś sypie i pełnej gotowości. Chciałam jednak podkreślić, że to takie spotkanie, po którym po prostu spodziewałam się więcej profesjonalizmu, zwłaszcza, że przyjechałam z Wrocławia.
