Kamil Sadkowski

Zostałem naznaczony w czwartym roku swojego życia, orderem odważnych w kuchni, a znamię noszę do dzisiaj . Pierwsza moją fascynacją kulinarną były kluski lane, choć nie wyglądam jak kluska. Podróżując po świecie od najmłodszych lat z Dziadkami poznawałem nowe kultury od kuchni, obce mi były traumatyczne przeżycia z przedszkolną jajecznicą ze szpinakiem. Moim konikiem jest japońska kuchnia, którą ubóstwiam i wznoszę na piedestały nie bez przyczyny, jest piękna w swej prostocie. Nie jadam po to żeby żyć, tylko żyje po to żeby jeść. Jadając bardzo różne rzeczy, niejednokrotnie w miejscach gdzie ludzie boją się zaglądać. Tam tkwi dusza, a to w kuchni najważniejsze. Z nie jednego pieca chleb jadałem, podróżując u boku Roberta Makłowicza, zaglądając w zakamarki miejsc zakazanych dla zwykłego śmiertelnika. Chwile spędzone w tych kulinarnych ogrodach rozkoszy zawsze nosze w pamięci. Popieram każdy nowy smak. Znam ich wiele, ale smak życia to ideał. Dzielenie się wiedzą to jak zaproszenie do wspólnego stołu. Robię to z dziką rozkoszą, sam wtedy poznaję nasze upodobania kulinarne, walcząc z uporem maniaka o lepsze potrawy na naszych stołach. Kocham poznawać nowych ludzi, każdy z nas ma inną historię, inne wspomnienia, a wszystko kręci się wokół garnka.

[object Object]